Paweł Laskoś-Grabowski: Kim jest „prosty lud”?

Paweł Laskoś-Grabowski przemawia pod Urzędem Wojewódzkim we WrocławiuPo lekturze ostatniego tekstu Janusza A. Majcherka („Poczuć różnice”) nasuwają się pytania o stan polskiej humanistyki, skoro tekst ów jest podpisany przez profesora w Instytucie Filozofii i Socjologii dużej krakowskiej uczelni. Autor daje w nim, podobnie jak w swych licznych wcześniejszych publicystycznych analizach, upust manichejskiej wizji polskiej sceny politycznej, w której nie jest możliwe krytykowanie jednocześnie obecnego rządu PiS oraz jego poprzedników. Jak zwykle u p. Majcherka, poczesne miejsce w kolejce do połajanek zajmuje Partia Razem, jakby zupełnie bez związku z jej wynikiem wyborczym z końca stawki. Należy dodać, że również bez związku z jej faktycznym przekazem, niezwykle krytycznym wobec PiS, a już na pewno nie określającym PiS mianem partii liberalnej, co p. Majcherek insynuuje.

Jednak najbardziej kuriozalny okazuje się akapit, który przytoczę in extenso: „z punktu widzenia prostego ludu między PiS, PO, SLD, PSL, Nowoczesną i Razem nie ma różnicy, bo wszyscy to złodzieje i oszuści”. To zdanie nie wytrzymuje elementarnej konfrontacji z faktami, choćby wynikami sondaży, w których te rzekomo nieodróżnialne partie notują bardzo różne wyniki. Co więcej, wynik PiS jest wciąż niezmiernie wysoki, wręcz zaskakujący jak na partię jakoby również uznawaną przez „prosty lud” za złodziei i oszustów. Zasadne jest też spytać, jaka jest definicja „prostego ludu” jako uznanego pojęcia w dyskursie socjologicznym.

Wprawdzie moje doświadczenie naukowe dotyczy nauk ścisłych, wiem jednak, że również nauki o człowieku mogą narzucać, a wręcz wymuszają utrzymywanie należytego rygoru intelektualnego. Brak owej dyscypliny w tekstach p. Majcherka bywa aż nader widoczny. Trudno się dziwić, że polska humanistyka jest w kryzysie, skoro jej luminarze rygoru intelektualnego nie cenią, co musi być demoralizujące dla ich studentów. Trudno się też dziwić, że rzekomy „prosty lud” (o ile w ogóle jako taki istnieje) diagnozy p. Majcherka ignoruje i głosuje po swojemu.

Jednym z moich marzeń na temat Polski i jej humanistyki, dziennikarstwa i polityki jest, by ludzie na stanowiskach naukowych oferowali w swoich publicystycznych analizach coś więcej, niż tylko recykling idei i klisz powtarzających się w sferze publicznej ad libitum. Jeśli dane będzie nam poczuć taką różnicę, to w dłuższej perspektywie sukcesy polityczne demagogów mogą wręcz samorzutnie przejść do historii.

Paweł Laskoś-Grabowski, doktor nauk fizycznych, asystent w Instytucie Informatyki UWr, członek okręgu wrocławskiego Partii Razem

Replika opublikowana na stronie Wyborcza.pl

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Comments are closed.