Wrocław dla wszystkich? Polityka równościowa w mieście spotkań

Za wizerunkiem miasta otwartego i wielokulturowego we Wrocławiu kryje się nierozwiązany problem przemocy i uprzedzeń – to wniosek ze spotkania “Wrocław dla wszystkich”, zorganizowanego przez Partię Razem pod koniec października. O lokalnej polityce równościowej rozmawiały przedstawicielki i przedstawiciele wrocławskich organizacji pozarządowych oraz partii politycznych.

Jaka jest rzeczywista skala przemocy motywowanej nienawiścią w mieście spotkań? Niestety, szczegółowych badań brakuje, bo miasto nie prowadzi wystarczającego monitoringu tego zjawiska.

– Szacujemy, że ponad 30% przestępstw motywowanych nienawiścią w ogóle nie jest zgłaszanych – mówił Maciej Mandelt ze Stowarzyszenia Nomada działającego na rzecz integracji społeczeństwa wielokulturowego – A te, które są, często nie są w ten sposób traktowane, bo policjanci nie dociekają, jaka była przyczyna ataku. Nie pytają na przykład, czy zdarzeniu towarzyszyły rasistowskie wyzwiska czy okrzyki.

– Przemoc wobec osób nieheteronormatywnych w ogóle nie jest rejestrowana, bo praktycznie nie ma na nią odpowiedniego paragrafu – dodała Anna Kubiak z Kultury Równości, organizacji walczącej o równe prawa osób LGBT+  – Do tego dochodzi strach przed przyznaniem się do odmiennej orientacji na komisariacie. Wszyscy wiemy, z jaką atmosferą można się tam spotkać.

Joanna Grzymała-Moszczyńska, psycholożka i członkini Rady Krajowej Partii Razem, zwróciła uwagę na bierność władz miejskich.

– Władze samorządowe traktują politykę równościową co najwyżej jako element strategii wizerunkowej. Było to bardzo wyraźne podczas Euro 2012, kiedy hasła o otwartości i różnorodności stały się sposobem na przyciągnięcie obcokrajowców do polskich miast. Dlatego też samorządy nie używają pojęć takich, jak “polityka antydyskryminacyjna”. Preferują atrakcyjne wizerunkowo sformułowania, na przykład “strategię dialogu międzykulturowego”.

– Nawet, gdy Wrocław zrobi dobry krok w stronę polityki równościowej, unika informowania o tym. – dodał Maciej Mandelt – Od roku miasto finansuje pilotażowy projekt wspierający dla społeczności romskiej. Nie jest to program doskonały, ale z pewnością są to dobre praktyki. Niestety, najwyraźniej w obawie przed negatywną reakcją swoich wyborców miasto robi wszystko, by o projekcie nie mówić. W Biuletynie Informacji Publicznej nie znajdziemy pełnej informacji o jego przebiegu i efektach.

O jakich działaniach się mówi? We Wrocławiu działają Grupy Dialogu Społecznego, których celem jest – jak można przeczytać na stronie miasta – “rozmowa, diagnoza, ale też rozwiązywanie problemów, poprawa efektywności działania i współpracy w różnych obszarach życia społecznego we Wrocławiu”.

– Niestety, kończy się na rozmowie. – mówi Robert Reisigová-Kielawski z Koalicji Wrocław Wita Uchodźców i Partii Zieloni – Brałem udział w pracach nad strategią przyjmowania uchodźców, z którego potem nic nie wyniknęło. Grupy Dialogu Społecznego nie pełnią swojej funkcji, bo udział w nich biorą urzędnicy, którzy nie mają mocy decyzyjnej. Na wyższych szczeblach nie było woli, by uznać wypracowane pomysły.

Ogromne braki w prowadzonej przez miasto polityce równościowej sprawiają, że wsparcie w najbardziej kluczowych dla grup mniejszościowych obszarach starają się zapewnić organizacje pozarządowe. Jak wygląda ich współpraca z władzami?

– Miasto nas ignoruje, bo jesteśmy małą organizacją – mówił Robert Reisigová-Kielawski – choć jesteśmy jedyną, która powstała właśnie po to, by zajmować się sprawami uchodźców.

Na jeszcze gorsze doświadczenia wskazała Anna Kubiak:

– Kiedy staraliśmy się o lokal od miasta dla Kultury Równości, nie zaopiniowano naszego podania, argumentując, że nie mamy historii współpracy z miastem. Dwukrotnie próbowaliśmy zacząć współpracę z WCRS, proponowaliśmy np. antydyskryminacyjne warsztaty dla pracowników. Potraktowano nas jednak homofobicznie. Usłyszeliśmy między innymi komentarze, że “to, że w mieście są osoby zainteresowane samochodami, nie oznacza, że miasto ma zakładać auto-moto-klub”. Porównywanie orientacji do hobby pokazuje, jak nikła jest wiedza o osobach nieheteronormatywnych wśród pracowników instytucji miejskich.

Joanna Grzymała-Moszczyńska podkreślała, jak ważna jest sama diagnoza problemu. Według polityczki brakuje rzetelnej wiedzy i współpracy, która mogłaby ją zapewnić.

– Tak długo, jak jedynymi organizacjami posiadającymi taką wiedzę będą NGO-sy, a nie władze samorządowe czy krajowe, nic się nie zmieni – podsumowała.

– Problemem jest też rozproszenie działań – dodał Maciej Mandelt – Brakuje w mieście jednej instytucji, która mogłaby koordynować wszystkie działania równościowe, antydyskryminacyjne czy antyprzemocowe.

– Istnieje już wachlarz dobrych praktyk na tych polach – mówił Robert Reisigová-Kielawski – wystarczy zacząć je stosować.

– Problemem jest także to, że w Polsce takimi działaniami ludzie zajmują się w ramach hobby, po godzinach pracy – podkreślała Anna Kubiak – Wzorem państw zachodnich takimi działaniami powinni zajmować się urzędnicy. Takie miasta, jak Berlin czy Nottingham, chwalą się swoją działalnością na rzecz osób LGBT+. Natomiast po wpisaniu hasła “LGBT” na wrocławskim portalu informacyjnym nie pojawiają się żadne wyniki wyszukiwania. My dla miasta nie istniejemy.

Osoby uczestniczące w debacie zgodziły się, że najważniejsza jest diagnoza zjawiska dyskryminacji. Bez niej niemożliwe będzie podjęcie adekwatnych działań. Równie istotne jest edukowanie urzędników, policjantów i strażników miejskich, by byli w stanie rozpoznać zachowania dyskryminacyjne i odpowiednio na nie reagować.

Wrocław może także stworzyć instytucje do działań przeciwdziałających wykluczeniu, wzorując się na innych polskich miastach. Istnieją w nich organy takie, jak Komisja Dialogu Społecznego ds. Równego Traktowania w Warszawie, poznański Pełnomocnik ds. Równego Traktowania czy Rada Imigrantów i Imigrantek w Gdańsku.

Tak długo, jak władze nie uznają działań równościowych za jeden z priorytetów lokalnej polityki, przedstawiciele i przedstawicielki mniejszości kulturowych, seksualnych, etnicznych i narodowych nie poczują się w “mieście spotkań” jak u siebie.

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Comments are closed.