Czy jesteśmy skazani na kredyt? Polityka mieszkaniowa Wrocławia pod lupą

Polityka mieszkaniowa Wrocławia w praktyce nie istnieje – to podstawowy wniosek, jaki można wysunąć po analizie strategii miasta i dyskusji nad perspektywami na najbliższe lata. W debacie o prowokującym tytule “Czy jesteśmy skazani na kredyt?” udział wzięła socjolożka, ekonomista i aktywista miejski. Sala pękała w szwach.

Polityka mieszkaniowa nigdy nie była priorytetem polskich rządów po 1989 roku. Najkrócej można ją podsumować jednym z neoliberalnych haseł: “mniej państwa, więcej rynku”. Tymczasem pod względem warunków mieszkaniowych i dostępności mieszkań Polska zajmuje jedno z ostatnich miejsc w Europie. Prawie połowa Polek i Polaków (44,8%) mieszka w przeludnionych mieszkaniach (średnia w UE to 17,3%), a na 1000 mieszkańców i mieszkanek przypada zaledwie 360 mieszkań (średnia w UE to ok. 470 mieszkań).

Państwo z dużą determinacją wspiera jedynie budownictwo na własność, finansowane za pomocą kredytu hipotecznego. Wrocławski rynek mieszkaniowy jest dobrym odzwierciedleniem takiej strategii – 62,1% mieszkanek i mieszkańców deklaruje, że ma mieszkania własnościowe, a 25,6% wskazuje na wynajem mieszkania (Wrocławska Diagnoza Społeczna 2017).

Obok dominującego, ogólnopolskiego nurtu pojawiają się nieliczne samorządy, które stają się aktywnymi graczami na rynku mieszkaniowym. Jak pokazują lokalne działania i postulowane plany, Wrocław do nich nie należy. Zaledwie 16% wrocławskich mieszkań należy do gminy, a w “Strategii Wrocławia w perspektywie 2020 plus” wymowny jest zapis o standardzie mieszkań socjalnych, przydzielanych osobom w rozpaczliwej sytuacji materialnej, który “powinien skłaniać do wysiłków zmierzających do pozyskania mieszkań z rynku”. Także “Wieloletni plan gospodarowania mieszkaniowym zasobem komunalnym 2014-2019” wyraźnie wskazuje, że prywatyzacja mieszkań komunalnych pozostaje celem strategicznym Gminy.

Co to oznacza dla mieszkańców i mieszkanek Wrocławia? Kredyt hipoteczny jest w praktyce jedyną opcją, choć dostępną dla nielicznych.

– Ceny mieszkań w centrum mogą sięgać nawet 18 tys. za metr kwadratowy, a średnia to około 6 tys. – podała prowadząca spotkanie Magdalena Owczarek z Partii Razem. – Jeżeli zdecydujemy się zamieszkać na peryferiach miasta, cena spadnie do średnio 4,5 tys., lecz oznacza to problemy z komunikacją miejską, brak podstawowej infrastruktury, w tym na przykład szkół i przedszkoli na osiedlu.

Peryferia Wrocławia, stanowiące sypialnie miasta, to aktualnie najszybciej rozbudowująca się jego część. Widok nowych osiedli pozbawionych dróg dojazdowych, chodników i zaplecza infrastrukturalnego, stojących niemal pośrodku pola, nikogo już nie dziwi. Jakie są konsekwencje zjawiska suburbanizacji?

– Bohatersko walczymy z problemami, które sami niedawno stworzyliśmy. Na przykład, Wrocław buduje dziś szkoły dla Jagodna, jednocześnie wygaszając szkoły w centrum – mówił Przemysław Filar, prezes Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia. – Nawet najbogatsi przegrywają w grze o mieszkania, choćby na zdrowiu, bo stoją w korkach po dwie godziny dziennie, chcąc dostać się do centrum.

Alternatywą dla kredytu hipotecznego jest rynek najmu. Jednak wynajem kawalerki we Wrocławiu w wygodnej lokalizacji to koszt nawet 2 tys. złotych. Wrocław jest trzecim najdroższym pod względem średnich ofertowych cen wynajmu miastem w Polsce, zaraz po Warszawie i Gdańsku.

– Wolimy brać kredyty, ponieważ wynajem mieszkania to opcja niedostępna nie tylko dla osób uboższych, lecz także tych o średnim statusie społecznym – podkreśliła dr Iwona Borowik, socjolożka z Uniwersytetu Wrocławskiego. – Ceny wynajmu stanowią około ¾ przeciętnej pensji w Polsce, dlatego starania o kredyt stają się dla Polek i Polaków priorytetem.

W niektórych miastach powstają społeczne agencje najmu, czyli publiczne instytucje zajmujące się wynajmem mieszkań z rynku prywatnego. W Polsce pilotażowe programy powstały już w Warszawie i Poznaniu. Dla właścicieli mieszkań społeczne agencje oznaczają gwarancję stałych, regularnych płatności i utrzymania stanu technicznego nieruchomości. Z kolei wynajmujący mogą liczyć na stawki niższe od rynkowych oraz – co niezwykle istotne – większą stabilność.

– To kolejny powód, dla którego Polki i Polacy decydują się na własność. Osoby korzystające z rynku najmu są zdane na sytuacje losowe, a okres wypowiedzenia na umowie to przeważnie tylko miesiąc – mówił dr Iwo Augustyński, ekonomista, członek Partii Razem. – Brakuje instytucjonalnej alternatywy dla wynajmu prywatnego, nie tylko w kontekście wysokiej ceny, lecz także zapewnienia poczucia stabilności.

Jakie jeszcze możliwości rozwoju polityki mieszkaniowej stoją przed Wrocławiem? Według Przemysława Filara dobre praktyki można odnaleźć nie tylko na zachodzie Europy, lecz także o wiele bliżej:

– Takich przykładów jest wiele. W samym Wrocławiu powstała kooperatywa Nowe Żerniki i podobnych inicjatyw może być więcej. Są też w Polsce miasta, które aktywnie i skutecznie prowadzą politykę budowy mieszkań komunalnych. Należy do nich chociażby Warszawa i Poznań. Kolejny przykład to Złote Tarasy w Warszawie, czyli centrum handlowe powstałe na zasadzie partnerstwa publiczno-prywatnego. Szkoda, że w jego ramach powstał obiekt handlowy, lecz na podobnych zasadach Wrocław mógłby zacząć budować mieszkania.

Oddolne formy budownictwa mieszkaniowego, których przykładem są wrocławskie Nowe Żerniki, nie wymagają dużych nakładów finansowych w lokalnym budżecie.

– Miasto może mieć ogromny realny wpływ na ceny nieruchomości i najmu, kreując ceny na rynku mieszkaniowym – podkreślał Iwo Augustyński. – Jednocześnie Wrocław jest jednym z najbardziej zadłużonych miast w Polsce i możliwości finansowania aktywnej polityki mieszkaniowej z budżetu miejskiego są ograniczone. Szansą dla Wrocławia może być budowa mieszkań przez spółdzielnie mieszkaniowe lub kooperatywy oraz uregulowanie kwestii najmu.

Podstawą aktywnej polityki mieszkaniowej samorządu musi być systemowe wsparcie i zagwarantowanie możliwości innych niż te, które oferuje prywatny rynek.

– Kluczem powinna być wielość form mieszkalnych o zróżnicowanych czynszach i metrażach, bo dzięki temu oferta będzie skierowana do adresatów w różnym wieku, o innych dochodach, potrzebach i oczekiwaniach – wskazała dr Iwona Borowik. – Po ponad 20 latach budowania kapitalizmu muszą pojawić się przestrzenie czynszowe i na wynajem. Przestańmy Polkom i Polakom wmawiać, że kredyty to jedyna opcja.

—–
Spotkanie „Czy jesteśmy skazani na kredyt?” było trzecim z cyklu „Razem o Wrocławiu”, podczas których razem z mieszkankami i mieszkańcami Wrocławia ekspertki, eksperci, przedstawicielki i przedstawiciele organizacji pozarządowych oraz polityczki i politycy rozmawiają o ważnych dla miasta problemach i ich rozwiązaniach.

(autorka: Dorota Kłodnicka)

SHARE IT: Facebook Twitter Pinterest Google Plus StumbleUpon Reddit Email

Comments are closed.