Co robi polityka w naszym łóżku?

Kiedy polityka ładuje się nam do łóżka i podrabia klucze do naszej sypialni, nie może się to skończyć dobrze. Polityczki partii Lewica Razem: Marta Stożek, Urszula Kuczyńska oraz była przedstawicielka ugrupowania Izabela Palińska, niezależna polityczka i feministka, w czwartek 20 lutego na spotkaniu zorganizowanym przez wrocławski okręg partii dyskutowały m.in. o konieczności edukacji seksualnej, wciąż stanowiącej temat tabu krwi menstruacyjnej i negatywnych wpływach patriarchatu na seks.

Na pierwszy ogień na spotkaniu zatytułowanym „Polityka w łóżku, czyli kto ma klucze do sypialni” poszło pytanie o to, w jaki sposób polityka wpływa na nasze życie seksualne. Izabela Palińska zwróciła uwagę na udział polityki w konstruowaniu prawa i to, jak wpływa ono na kształtowanie sfery seksualnej w relacjach międzyludzkich. Wskazała np. na prawny wymóg „skonsumowania” małżeństwa obowiązujący w wielu krajach, m.in. w Hiszpanii, ale w pewnym stopniu także w Polsce.

– W ten oto sposób polityka zmusza nas do seksu – podsumowała Palińska.

Edukacja seksualna to podstawa

Pierwszym głębiej poruszonym tematem była edukacja seksualna. Marta Stożek podkreśliła, że prawica blokuje edukację seksualną w szkołach, zarzucając lewicy „lobby LGBT”, a edukatorkom i edukatorom seksualnym – chęć „seksualizacji” dzieci. Tym samym dorastające pokolenie jest pozbawione rzetelnej wiedzy o chorobach przenoszonych drogą płciową, a do tego nie ma możliwości skonfrontowania bzdur na temat stosunków płciowych, o których przeczyta w Internecie czy usłyszy od rówieśników.

– W rodzinach nie rozmawia się o seksie – zauważyła Urszula Kuczyńska. – Prawicowi politycy uważają, że wyłącznie rodzina ma prawo do edukacji seksualnej i w efekcie tego dzieci nie mają żadnej edukacji seksualnej. Zdaniem lewicy dzieci nie są jednak własnością rodziców, a zatem nie mogą być przez nich „kształtowane jak plastelina”.

Brak wiedzy i świadomości na temat seksualności zdaniem Marty Stożek sprawia ponadto, że dzieci, które były ofiarami przemocy seksualnej, często nie potrafią powiedzieć, co im się przydarzyło. Wiedzę o tym, co jest dobre, a co złe, mogłyby zdobyć na zajęciach edukacji seksualnej. Zdaniem Urszuli Kuczyńskiej ta niewiedza i brak świadomości mają związek z monopolizacją seksualności przez Kościół, który narzuca nam, co i jak. Polityczka uważa, że obecnie między Kościołem a postępowcami toczy się kolejna „wojna o dusze” – tym razem o wpływ na seksualną sferę życia człowieka.

Wciąż walczymy o emancypację kobiet i osób LGBT

Urszula Kuczyńska zwróciła uwagę na to, iż jej zdaniem kobiety za czasów „komuny” były bardziej zaspokojone seksualnie niż współczesne przedstawicielki tej płci:
– Wynika to m.in. z dostępu do aborcji i swobody w budowaniu rodziny – mówiła polityczka. – Często zdarza się, że współczesne kobiety są mniej wyemancypowane niż te z wcześniejszych pokoleń.

– Emancypację kobiet i LGBT prawica zwalcza poprzez eksponowanie aspektu seksualności, podczas gdy te grupy dążą do pełnowymiarowego życia i zabezpieczenia swoich praw poprzez regulacje – dodała Izabela Palińska. – „Seksualizacja” faktycznie występuje, ale to nie dzieci są „seksualizowane”, tylko kobiety i osoby LGBT, „seksualizowane” przez prawicę, która zarzuca im „epatowanie” swoją seksualnością.

Urszula Kuczyńska wyjaśniła zebranym, że epatowanie jest wtedy, kiedy mówi się o rzeczach, które nie są do końca wysłuchane, które są niezrozumiałe, stygmatyzowane. A taka stygmatyzacja odbywa się przecież obecnie przez decyzje podejmowane przez samorządowców, aby ustanawiać strefy wolne od LGBT. Dzieje się tak, chociaż żaden z mieszkańców ich samorządów o to nie prosił. Decyzje są podsuwane przez Ordo Iuris, podczas gdy zwyczajni mieszkańcy nie mają problemu z osobami LGBT.

– Jedną z podstawowych kwestii w tym temacie jest lęk przed oddaniem praw tym środowiskom, którym się je zabrało – wskazała Marta Stożek. Na co szybko odpowiedziała Izabela Palińska, mówiąc, że:

– Nie należy się poddawać atmosferze strachu i zwracać uwagę na haniebne decyzje!

Z kolei Izabela Palińska zauważyła:

– Są kierowane petycje, aby gminy przyjmowały uchwały wspierające osoby nieheteronormatywne. Aktywiści informują miasta partnerskie, aby zrywały partnerstwa z miejscowościami, które wprowadzają strefy wolne od LGBT. To, co robią aktywistki i aktywiści, jest bardzo potrzebne! Za co dziękuję!

Patriarchat musi odejść!

– Są przesłanki, aby twierdzić, że pewne grupy podtrzymujące patriarchat wywodzą się z inceli – zaczęła Urszula Kuczyńska, gdy rozmowa przeszła do kolejnego tematu. – Często mężczyźni wychowani w kulturze patriarchalnej mają poczucie, że pewne rzeczy się im po prostu należą. Kobiety, które wcześniej musiały być w związkach, które zapewniały im byt, teraz nie mają tej konieczność, więc decydują się być solo. Przez to wielu mężczyzn traci dostęp do związków, z czego z kolei wynika frustracja.

Polityczki omówiły też różnice w obowiązującej „wtedy i teraz” rzeczywistości. Wskazały przede wszystkim, że dla kobiet w społeczeństwach XIX w. małżeństwo zawsze dawało stabilizacje, ale najpierw było konieczne znalezienie mężczyzny, który mógł zapewnić jej byt. Powstawał wówczas „kontrakt płci”, który zawsze jednak wiązał się z byciem pod kontrolą mężczyzny. Teraz jeśli kobieta może sobie pozwolić na życie samodzielnie, woli uniknąć kontroli.

Czas na pytania z sali

Podczas SPOT-u nie mogło oczywiście zabraknąć pytań od publiczności. Jeden z uczestników spotkania zwrócił uwagę na to, że praca opiekuńcza jest słabo opłacana. Izabela Palińska odpowiedziała, że przeprowadzono już badania, które pokazują, że ludzie podejmujący się zajęć potrzebnych dla społeczeństwa są nisko opłacani, a ci parający się pracą niepotrzebną lub często szkodliwą przeciwnie – są opłacani wysoko. Podkreśliła również, że określanie człowieka przez pryzmat tego, ile zarabia, doprowadziło do ogromnych podziałów społecznych.

Kolejne pytanie z sali podjęło kwestię projektu artystycznego „Czerwony Namiot”, który dotyczył tematu krwi menstruacyjnej. Jego autorka zapytała panelistki, skąd ich zdaniem bierze się niechęć do podejmowania tego tematu i trudności ze znalezieniem kobiet chętnych do uczestnictwa w takim projekcie. Zdaniem Izy Palińskiej mówienie o okresie jest w naszych społeczeństwach nienaturalne ze względu na wspomniany już wcześniej na spotkaniu patriarchalny system wartości. Podkreśliła, że wiele współczesnych kobiet zajmuje się normalizacją kobiecego ciał m.in. poprzez malowanie swoją krwią menstruacyjną. Choć jest to póki co odrzucane, to pojawianie się takich głosów zdaniem polityczki rokuje jak najlepiej.

– Kobiety widzą menstruację jako niesprawiedliwości, co jest złe – wtrąciła Marta Stożek. – Kobiet często wręcz nie chcą przechodzić przez okres. Ciężko jest zatem znaleźć kogoś, kto chciałby o tym mówić normalnie.

Urszula Kuczyńska wyjaśniła uczestnikom spotkania, że nazwa projektu nie jest przypadkowa. W „czerwonym namiocie” zbierały się menstruujące Żydówki w czasach, gdy społeczności żydowskie wiodły jeszcze koczowniczy tryb życia. Według polityczki jako zachodnie społeczeństwo mamy problem ze swoją cielesnością, podczas gdy np. w Chinach rozmowy o menstruacji są całkowicie normalne i mało kto widzi w tym problem.

Kto w końcu ma klucze do sypialni?

Na koniec spotkania ponowiono pytanie zadane w tytule wydarzenia. Polityczki jednogłośnie wskazały, że rozmowy o seksie są dobrem publicznym, a seks jest dobrem konsensualnym, w związki z czym kluczy do sypialni nie powinny mieć związki wyznaniowe, a ludzie, do których ta sypialnia należy!

SHARE IT:

Comments are closed.